parallax background

Agulhas Ocean House – na końcu Afryki

4 marca 2021
RPA – mój drugi dom
3 marca 2021
Przylądek Igielny – na końcu Afryki
21 marca 2021
 

Jakiś czas temu wybrałam się w dłuższą podróż południowym wybrzeżem RPA i po drodze zatrzymałam się na jedną noc w Aghulas Ocean House na Przylądku Igielnym. Ten kameralny hotel tak mnie zauroczył, że zdecydowałam się wrócić tu na dłużej. Dlaczego spodobał mi się tak, że postanowiłam spędzić dwa tygodnie w małym miasteczku na końcu Afryki?

Po pierwsze design. Uwielbiam białe przestrzenie i dodatki w odcieniach niebieskiego! W Aghulas Ocean House przeważają te kolory, a właściciele (o których wspomnę później 😀) świetnie połączyli styl nowoczesny z antykami z dalekiego wschodu. Każdy z dostępnych 5 pokoi ma swój własny, niepowtarzalny charakter i zachwyca gustownymi dodatkami. Goście mają do dyspozycji lounge z widokiem zarówno na wzgórze i ocean oraz mały ogród z miejscem na braai (grilla), gdzie częstymi gośćmi są egzotyczne ptaszki. W lounge króluje przepiękny turkusowy stół, idealne miejsce na popołudniową kawę.

Drugi aspekt to położenie hotelu: zaraz przy oceanie oraz obok szlaku wspinaczkowego. Kilka minut jazdy dzieli go od m.in kilku restauracji, latarni morskiej, przystani z płaszczkami, basenów z wodą morską tzw. tidal pool, no i oczywiście najbardziej wysuniętego na południe końca Afryki. 😁Więcej o Przylądku Igielnym i jego atrakcjach przeczytacie tutaj.

Wracając do właścicieli. Tego miejsca nie byłoby bez Sheryl i Allana. Zawsze dostępni i pomocni. To znane osobistości w Cape Aghulas. Nie było dla nich rzeczy niemożliwych do zorganizowania, a o atrakcjach i miejscowych duchach wiedzą wszystko! Dzięki nim oraz pozostałym członkom obsługi czułam się tu jak w domu. Na końcu cena. Świetny stosunek jakości do ceny 220 PLN za standardowy pokój ze śniadaniem (ceny z 2021 roku).

Przylądek Igielny to zazwyczaj przystanek dla podróżujących dalej południowym wybrzeżem Afryki. Czy poleciłabym zostać dłużej niż jedną, dwie noce? Jeśli naprawdę potrzebujecie naładowania akumulatorów i odcięcia się od świata, to jak najbardziej TAK. Po dwóch tygodniach pobytu łezka zakręciła mi się w oku, kiedy trzeba było się pożegnać. Eh, do tej pory tęsknię za puszną poranną kawą i gorącym chlebkiem z domowej roboty malinowym dżemem podawanym na śniadanie. Dodatkowo Aghulas Ocean House może być świetną bazą wypadową do okolicznych atrakcji. Jednak gwarantuję, że nawet krótki pobyt w tej afrykańskiej kryjówce wystarczy, żeby totalnie się zrelaksować. Polecam każdemu i mam nadzieję, że niedługo znowu tu wrócę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

PolskiPolski EnglishEnglish